F Refashion - 2nd life : Urodziny z kartonami

niedziela, 5 lutego 2017

Urodziny z kartonami

Pewnego dnia moje starsze dziecko miało urodziny. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że obudziły się we mnie uśpione od wielu lat plastyczne demony. 

Ponieważ była to całkiem okrągła cyferka to postanowiliśmy wyprawić urodziny dla koleżanek z przedszkola. Nasz lokal mieszkalny (a może bardziej sąsiedzi w bloku) nie przeżyłby najazdu dwudziestki szarańczy, więc byliśmy zmuszeni znaleźć nadające się do tego miejsce. 

No łatwo nie było, bo interesujące mnie sale były zaklepane na 2 miesiące do przodu. Ale trafiło się coś innego. Sala gimnastyczna połączona z siłownią i mini figlorajem z oddzielną salą do jedzenia. 
Zostały 2 tygodnie i matka wpadła w szał planowania - przekąski (byle zdrowe), dekoracje (tematyczne), atrakcje (gry i zabawy) no i tort (taki zjadliwy).

Nie ukrywam, że z pomocą przyszedł mi Pinterest, który był dla mnie skarbnicą pomysłów (nie, nie mam żadnych frofitów z reklamowania go tutaj). Ale ostateczne wersje wykluły się samodzielnie w mojej głowie. To co mnie najbardziej zainspirowało, to kartony od regałów z Ikei (I know, product placement...). 

Chociaż recycling papieru jest chyba najbardziej popularną formą segregacji odpadów nawet w Polsce, to zanim coś pójdzie na przemiał, może się do czegoś nadać.
I tak powstały trzy atrakcje urodzinowe:


stand do robienia zdjęć




















rzucanie piłeczkami do tarczy z dziurkami 


oraz gra "przyklej nos Olafowi"





Ponieważ były to kartony z pudełek po szafkach, to należało je wzmocnić, aby nie składały się i nie "więdły". Moim stelażem były pałeczki do sushi, które zawsze zbieram (a nuż się przydadzą). Poprzyklejałam je taśmą pakową.

Robaczki i kucyki po prostu namalowałam farbami (do malowania dużych powierzchni proponuję kupić próbkę farby w markecie budowlanym i rozcieńczyć wodą).
Olaf był zrobiony inaczej, bo miał tez inne zastosowanie. Celem gry było z zawiązanymi oczami przyklejenie mu nosa z marchewki (dlatego nie ma go na rysunku). Musiał on być zatem wykonany z czegoś, do czego można wielokrotnie coś przyczepiać, bez obawy o zniszczenie. 
Ponieważ karton był brązowy położyłam na nim białe kartki (miałam stary kalendarz formatu A2 taki "schedule" na biurko) i następnie mozolnie pasek po pasku obkleiłam to mleczną taśmą pakową
Olafa, po uprzednim naszkicowaniu na kartkach ołówkiem, poprawiłam markerem i dodałam kwiatki.

Zabawa była przednia, ogarnięcie tego na żywo z dziećmi - już gorzej... :)

O ile powyższe dekoracje po jakimś czasie musiały się z nami pożegnać (potrzebuję jaskini na to wszystko) to na urodzinach była jeszcze jedna gra, która myślę, że będzie nam służyć jeszcze przez wiele lat. 

Mowa tu o grze Twister !





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz