F Refashion - 2nd life

niedziela, 26 marca 2017

Szybka przeróbka spódnicy wiosennej dla dziewczynki

Jeżeli awantury o ciuchy zaczęły się już teraz, to co będzie za 10-15 lat...
Oczywiście chodzi mi o moje dwie latorośle, które ciągle rywalizują, która ma fajniejsze ubranie. Z oszczędności i rozsądku młodsza nosi ubrania po starszej i do tej pory wszystko było w porządku. Jednak starszej przestało się podobać oddawanie siostrze ubrań, a młodsza też chce mieć swoje nowe, a nie przenoszone. 
NO i kolejny powód do obrażania się i awantur. Można zwariować.

Kiedy już ustaliliśmy, które spódnice odziedziczy młodsza po starszej okazało się, że ta druga nie ma niczego godnego uwagi, czym zawojuje przedszkole. Czas zatem na szybką produkcję chociaż jednej sztuki.

Znalazłam spódnicę (podarowaną w spadku do takich właśnie celów), która idealnie nada się do wiosennego zestawu.
Oto pojawiający się w niej motyw:


środa, 22 marca 2017

Metamorfoza męskiego swetra z Zary w nowoczesną bluzkę za 2,25zł

Uwielbiam oversizowe ubrania. Co więcej, dorosłam chyba do tego żeby nosić tylko stonowane kolory. Myślałam, że będę oryginalna i nie wejdę w taki szaro-czarny styl, ale z tego co widzę to jest to nieuniknione.
Coraz więcej ciuchów mam czarnych, szarych i białych. Coraz mniej chcę wyglądać obciachowo, a coraz bardziej dorośle.

Uwielbiam też łączyć faktury i style. To się chyba nazywa eklektyzm (w każdym razie w architekturze), dlatego pozwoliłam sobie dzisiaj zrobić taką dziwną mieszaną bluzkę.

Bardzo mi się spodobała faktura tego swetra. Nie był może pierwsze świeżości (ale to jest do załatwienia golarką), ale splot był genialny.

No to zabieram się do cięcia.






wtorek, 21 marca 2017

Wiosenne koszule

Na pierwszy dzień wiosny wypadałoby pokazać coś radosnego i kolorowego, a nie ciągle te szarości :)
Dlatego w związku z apelem w pracy, żeby tego dnia założyć coś zielonego, wygrzebałam z szafy dawno nienoszone koszule. Nie musiałam już nic z nimi robić (oprócz męczącego mnie prasowania), bo etap przeróbek zaliczyły już rok temu.




Spódnica ze spodni


Chyba każda szyjąca osoba ma za sobą taką przeróbkę. Chodzi o wykorzystanie nienoszonych już spodni, do uszycia spódnicy.
Poprosiła mnie o to Pani Iwonka, która stwierdziła, że jej się trochę przytyło ;) Próbowała już coś sama robić, ale zacięła się na pewnym etapie (no nie dosłownie :) ale nie ma maszyny i ręcznie nie bardzo jej to szło).
Postanowiłam jej pomóc, a poniżej pokażę co takiego zrobiłam.



sobota, 18 marca 2017

Make love not war - metamorfoza dwóch bluzek (jedwab + dzianina) w jedną za 1,20 zł

Jedwab i cienka dzianina są bardzo lekkie, co oznacza, że można zapłacić za nie grosze. Dosłownie, bo jedna kosztowała mnie 55gr, a druga 65gr.
Każda z nich była dużo na mnie za duża. Nadawałyby się do siłowni xD tylko że trzeba tam wtedy chodzić...
Bardzo urzekł mnie kolor i materiał tej jedwabnej (taki przydymiony róż) natomiast druga miała fajny motyw. Problemem były wielkie rozmiary i atramentowa plama na piersi.
Postanowiłam nie rezygnować z nich, tylko stworzyć jedną całkiem znośną bluzkę (których mogłabym mieć milion, bo kocham spodnie, więc co innego mogłabym do nich nosić :) )




piątek, 17 marca 2017

Ratowanie getrów czyli jak zaoszczędzić pieniądze.

Zauważyłam, że bardzo łatwo wpaść w szpony zakupoholizmu zwłaszcza dziecięcego. No bo jak tu nie skusić się na te słodkie bluzeczki, spódniczki, bluzy, kurteczki itp. A to, że kosztują tyle co dla dorosłego, to już nieważne. Na dziecku przecież się nie oszczędza :)
A właściwie czemu??

Mam kilka trików na to, żeby uniknąć niepotrzebnego wydawania pieniędzy. Zwłaszcza na getry ;)



niedziela, 12 marca 2017

Jak uszyć dziecku bluzę za 1,20 zł... metamorfoza 36 na 116

Mam na to szybką odpowiedź - przerobić stary własny ciuch
Materiał nurek, użyty do uszycia dzisiejszej bluzy kosztowałby w sklepie przynajmniej dwadzieścia parę złotych. I to na promocji w Internecie. Do tego dochodzą guziki, aplikacje, materiały wykończeniowe.
Ja miałam wszystko za 1,20 zł nie licząc prądu, który poszedł na maszynę :) czyli jakieś 20 razy taniej.

No dobrze zacznijmy od początku. Powiem co robiłam krok po kroku.
Oto bluzka damska rozmiar 36 z nurka (jak poliestrowa gąbka):


sobota, 11 marca 2017

Metamorfoza "babcinej" białej bluzki z haftem

Nie wiem czemu mam słabość do białych bluzek. Jest to bardzo uniwersalna część garderoby i praktycznie pasuje do wszystkiego. 
Jednak jak założę taką do pracy, to od razu wszyscy się pytają: "jaka okazja?" "urodziny masz dzisiaj?" albo bardziej z trwogą "boże co dzisiaj jest???" w obawie, że zapomnieli o jakimś ważnym święcie albo uroczystości.
No to czy człowiek nie może się już ładnie ubrać??? Prawda jest taka, że czasem sama łapię się na tym samym, a przecież założenie koszuli NIE od święta nie jest zakazane.

Co więcej, mam sentyment do romantycznych babcinych bluzek. Może dlatego, że moja Babcia zawsze wyglądała odświętnie, a może dlatego, że lubię po prostu łączenie stylów. 
Jednak stara forma białych bluzek nie bardzo mnie kręci, dlatego ciągnie mnie do ich przerabiania



poniedziałek, 6 marca 2017

Najprostsza sukienka z dresówki, bez wykroju

Jakiś czas temu na promocji w Polimexie kupiłam duuużo szarej dresówki pętelkowej. Uszyłam już z niej m.in. te sukienki dla dziewczyn opisane we wcześniejszym poście.

Teraz czas na ciuch dla mnie. 
Jestem mega leniwa szyciowo i jeżeli tylko mogę uszyć coś prostego, to właśnie to robię. Za skomplikowane rzeczy zabieram się tylko gdy już bardzo muszę. 
Ta sukienko-tunika właśnie jest banalna. 



piątek, 3 marca 2017

Prawie jak Alabama Chanin

Ciągle mam jakieś dylematy, co mam uszyć, na co postawić. Ciągle czuję jakiś niedosyt. Niestety wiem, że wszystko już było, a ubrania różnią się od siebie tylko materiałem lub ozdobami. Po prostu nuuuda....


czwartek, 2 marca 2017

Narzutka dla 5 latki z damskiej 44

Kolejna uratowana z lumpeksu rzecz - tym razem bluzka/bluza za ok. 2 zł. 


Flamingi - sukienka dziewczęca za 0,90 zł

Robi się ciepło :) Nareszcie wychodzenie w domu o 7 rano nie wiąże się z depresją i bólem.
Czas uzupełnić szafę dziewczyn w letnie sukienki.
Zaczynam od przerobienia kupionej dwa tygodnie temu bluzki/ tuniki dla 11 latki. Bardzo spodobał mi się motyw na froncie z pelikanami wśród kwiatów. Bluzka ma nawet jakieś elementy brokatowe.
Nie jestem fanem tego typu kolorów, ale moje dzieci póki co tak. Nie chcę na siłę przekonywać ich do noszenia "dorosłych" ubrań, bo wystarczy, że będą miały wzór w domu wśród rodziców i same kiedyś do tego dorosną. 
No bo kiedy mają nosić obciachowe pstrokate i cygańskie ciuchy jak nie w wieku przedszkolnym :)
Bluzkę bardzo szybko zmniejszyłam odrysowując od uszytej już wcześniej, ale jednak bez przymiarki ani rusz.
Niestety wiąże się to z walką: bo szpilki, bo nie chce mi się już stać, bo nie mam ochoty itp.
Ale jak już się uda przymierzyć na modelce, to okazuje się, że gumka w pasie była planowana za wysoko, bo moje dziecko jednak rośnie ;)

Produkt końcowy:




poniedziałek, 27 lutego 2017

Metamorfoza z męskiej na damską za 1,20 zł

Podobnie jak wcześniej - dwa tygodnie temu w SH zaopatrzyłam się w męski tshirt
Zainteresowałam się nim ze względu na bardzo dobrą jakościowo lycrę
Zastosowałam standardowe zwężenie na overlocku, zebrałam nadmiar materiału od rękawów, ale niejednakowo na całej długości.
Wycięłam wszystko w literę A i skróciłam przód względem tyłu. 
Ponieważ oryginał miał dekolt w serek, doszłam do wniosku, że dobrym pomysłem byłoby zamienienie przód z tyłem
Żeby nie było nudno, pojawiły się pasy z białej bawełnianej taśmy tkanej. Trochę kontrastowo.

Nie wykańczałam brzegu, bo nie mam coverlocka (czemu... :( - bo jest drogi...), a podwijanie zygzakiem mogłoby wyglądać słabo, dlatego zostawiłam otwarte brzegi i jedynie przypaliłam lekko zapalniczką, żeby nie szło żadne oczko.
Tak wyglądała bluzka przed metamorfozą



Jak odnowić zmechacone ubranie.

Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie życia bez maszyny do szycia i....golarki do ubrań.
Wiem, że to dziwnie brzmi, ale dzięki temu prostemu urządzeniu (i naprawdę mega taniemu) można kompletnie odnowić ubranie. 
Niektóre materiały mają takie beznadziejne właściwości, że po 2 założeniach zaczynają mieć w newralgicznych miejscach pęczki
Każdy, kto trochę szyje wie, że takim wrednym tworem jest dzianina punto. Super się z niej szyje i fajnie wygląda, ale zanim się ją założy to już jest zmechacona.
Oczywiście o swetrach nie wspomnę, bo to chyba sztampowy przykład.
Ja kocham wyszukiwać w lumpeksach ciuchy, których nikt nie chce bo są w kiepskiej kondycji. Ale nic bardziej mylnego. Już jeden przepiękny kolorowy odrodziłam, a wczoraj kupiłam Mango za 3,60zł...(chodzi o markę nie owoc :) chociaż to i tak byłoby tanio).
Miękki jak mało co w mojej szafie, ale niestety nieco sfatygowany. Jednak w ruch poszła moja ukochana golarka i sweter wygląda jak nowy. W sklepie można by spokojnie go kupić za 120zł (znowu będą gadać, że śpię na kasie ;) )
Dzieciakom też kupiłam prześliczne rzeczy na później, za grosze, ale z perspektywą długich nocy z goleniem. A co mi tam :)




Bluzka na torbę za 1,60

Przez weekend udało mi się sporo zrobić w kwestii przeróbek, jednak biorąc pod uwagę, że jakieś 12h poświęciłam na pracę (obowiązki związane z wykonywanym zawodem) to i tak jestem dumna z siebie, że udało mi się tu dzisiaj usiąść.
Dwa tygodnie temu byłam w moim ulubionym lumpeksie i m.in. kupiłam bluzkę w paski biało czerwone. 
Jak tylko ją zobaczyłam, to wiedziałam, że przyda mi się jako materiał do szycia domowego, bo nie wyobrażam sobie ubrać się w takie sztywne płótno. Pomijam "princik"..
Od razu pomyślałam o Zero Waste...
W zasadzie to zakupy wkładam zawsze do nieśmiertelnej torby Ikei, więc skoro poszyłam już ludziom to czemu jeszcze nie sobie.
No i powstało dzisiaj coś całkiem przydatnego, bo i nawet kieszonki ma :) i na telefon i portfel. A przecież to właśnie z tym zazwyczaj mam problem - torbę wezmę ale co z kluczami i portfelem....

Była sobie bluzka.





piątek, 24 lutego 2017

Bal przebierańców

Nie wiem dlaczego ale mam zakorzenione, że strój na bal przebierańców powinno się wykonać samemu
Od dzieciństwa pamiętam moje podekscytowanie na myśl o balu ostatkowym w przedszkolu czy podstawówce. Wyciągało się wtedy z szafy dziwaczne stroje babci, w ruch szły krepowane bibuły, brystole na maski, farby, mazaki, igły i nici.
I było super, i było niepowtarzalnie. Dlatego z taką radością przyjęłam na barki pierwszy bal przebierańców starszej córki w przedszkolu, a było to już 2,5 roku temu. Oprócz ostatkowych balów (a ten był trzeci) odbywają się przedstawienia np.na Święta Bożego Narodzenia czy impreza Halloween. 
Zawsze pytam dziewczyn w co się chcą przebrać, a potem kombinuję jak to zrobić. Myślałam, że wszyscy tak mają. Jednak to co zobaczyłam pierwszy raz w przedszkolu zaskoczyło mnie. Większość dzieci miała wykupione gotowe stroje, rodem z garderoby Disneya. 
Zrobiło mi się smutno, ale jednocześnie poczułam satysfakcję. Nie chcę tu nikogo oceniać, ani wyrokować, jednak mnie się nie podoba trend tych "nowych czasów", takie pójście na łatwiznę. 
Oczywiście wszystko kręci się wokół pieniędzy. Gotowy strój ze sklepu to rząd od 30 do 230zł. Można wypożyczyć, ale ja bym się bała, że strój się zniszczy. Jednak poza tym wszystkim myślę, że najważniejsze jest coś innego - zaangażowanie w życie własnego dziecka
Za 20-30 lat nie będzie pamiętać, że strój był niedoskonały. Za to pozostanie w niej poczucie, że zrobiła to dla niej mama i ona sama współtworzyła strój, poddając własne pomysły.
Może ją to kiedyś usamodzielni? Może pokaże, że sama może zrobić prawie wszystko, a nie że musi za to nikomu zapłacić. Do przemyślenia :)
Myślałam, że w tym roku będę miała gorzej, bo pierwszy raz w przedszkolu są obie dziewczyny :) ale na szczęście młodsza chciała się ubrać w stary strój starszej - strój Elsy.
Starsza natomiast wymyśliła sobie kotka.

Elsa była zrobiona z weselnej sukienki damskiej z lumpeksu, którą kupiłam z 1zł. 
Miała idealny kolor i wiele warstw w spódnicy. Żaden kupny strój Elsy nie ma formy "bezy". 
Odcięłam górę sukienki i zrobiłam z niej gorset, ale miał formę wiązaną i na zdjęciach niestety udało mi się uchwycić już etap po rozsznurowaniu. 

Kotka zrobiłam z satyny z odzysku od koleżanki z piwnicy. Uszyłam żenująco wręcz prosty kombinezon zapinany na ekspres, doszyłam z tyłu ogon i zrobiłam opaskę na głowę. Doczepiłam po prostu wyciory kolorowe, które uformowałam w kształt uszek kocich.


 Młodsza dzisiaj i starsza w tym samym 2 lata temu :)
Poniżej starsza dzisiaj. Serduszka były jej koncepcją - nie była w stanie mi wyjaśnić czemu kotem ma tyle serduszek. Zgodnie z moimi przewidywaniami serduszka się oderwały i był płacz w przedszkolu. No ale cóż, człowiek musi zderzać się z nieszczęściami od początku życia....


Ponieważ mam jeszcze zdjęcia ze starych przebieranek, to dorzucę w ramach pamiątki :)


 Wszystko szyte ze ścinków materiałów lub przerabiane stare ubrania z lumpeksu. Skrzydła robiłam pół dnia, z drutów, siatki wzmacniającej ściany i innych dziwnych tworzyw. Zakładane jak plecak.


Choinka, nietoperz i bałwanek (stara męska koszulka z powszywanymi gumkami i naszytymi czarnymi kropkami.


Tegoroczna wampirzyca i też materiał z odzysku.
Oczywiście całość dopełnia makijaż. 
A dziś tłusty czwartek i ja zjadłam tylko resztki połowy donutta po młodszej.... Uff nie lubię.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Ekspresowa metamorfoza swetra za 2,90zł

Był sobie sweter. wyjątkowo duuuuuży sweter. 
Kosztował 2,90zł, a jakościowo dawałam mu 10/10. Jak nówka sztuka. Nie miał nawet jednego pęczka. No nic. Delikatny i miły w dotyku.
Lubię ubrania oversize, ale to była już przesada - rozmiar 20 UK (ja noszę 8...) czyli jakieś 6 rozmiarów za duży (chyba 4XL). Dekolt miałam koło pępka, więc założenie go solo odpadało. Fajniej wyglądałby tył na przód, ale wykończenie dekoltu sugerowałoby, że chyba się pomyliłam albo byłam rano zaspana...
Przerabianie swetrów nie jest łatwe z uwagi na strukturę. Ale dla chcącego nic trudnego.
Przedstawiona tutaj metamorfoza swetra trwała może 10 min (tak długo tylko dlatego, że robiłam w trakcie zdjęcia). 
Pomysł z ekspresem przyszedł mi kiedyś ze zbyt szeroką bluzką (kiedyś umieszczę post, bo była uszyta z prześcieradła :) )
Najpierw prezentacja swetra. (Na swetrze karteczka z ceną)




Trochę historii i elegancji za 5zł

Osobiście wolę stroje "casual", ale przecież ile ich można mieć w szafie.
Już jakiś czas temu doszłam do ściany, jeżeli chodzi o moją garderobę. Uświadomiłam bowiem sobie, że nie mam ubrań formalnych, które pasowałyby do mojego wieku i pracy. 
Oczywiście z lataniem po sklepach nie mam problemów, chociaż z roku na rok dochodzę do wniosku, że jest to zupełna strata czasu. Każdy kto ma okazję i konieczność szukać czegoś konkretnego może być pewien, że tego nie znajdzie.
Druga sprawa, że problemem nie jest coś kupić, tylko żeby kupić to tanio
Oczywiście mogę wejść do dowolnego sklepu i kupić byle spódnicę za 60zł wzwyż, ale czy to jest faktycznie to czego szukam? Zwykle coś mi nie leży, albo akurat w modzie jest linia, która nie pasuje do mojej figury. O bluzkach to nawet nie wspomnę. Za komplet wychodzi jakieś 120zł minimum, a jak na te czasy to jest to bardzo dużo pieniędzy. Poza tym, jak już wspominałam na stronie O mnie, nie będę nabijać kieszeni byle komu.
Postanowiłam zatem sama sobie coś uszyć i w tym celu wykorzystać resztki, które wysępiłam za piątaka od Pana w sklepie z materiałami. 
Zawsze wpadam po jakieś ścinki i biorę co mi się spodoba. Ich przeznaczenie określa się potem w czasie :) 

Obie rzeczy uszyłam na podstawie własnych wykrojów
Droga do ich uzyskania była długa i myślę, że nadal się ciągnie.
Pierwsze moje wykroje w życiu były z Burdy (jak chyba każdego). Nie byłam jednak z nich zadowolona i może dlatego zawiesiłam moje hobby na wiele lat. Zawsze coś mi w nich nie pasowało, tabele kompletnie odbiegały od wszystkiego, a potem nawet po dopasowaniu i tak wszystko na mnie wisiało. Miałam serdecznie dość zmarnowanego czasu. 
Postanowiłam kupić książki do tworzenia własnych wykrojów. Skrupulatnie według wskazówek nanosiłam swoje wymiary na kartki. Następnie stworzyłam prototyp no i oczywiście znowu porażka
Zaczęłam go na sobie modyfikować i dopiero wtedy powoli powoli coś się klarowało. 
Naniosłam poprawki na formy i do tej pory z nich korzystam, ale nadal nie mogę powiedzieć - to jest to!
W tym wszystkim brakuje mi jednego - warsztatu i wiedzy oraz czyjegoś doświadczenia. 
Nie jestem gotowa na kurs z kilku przyczyn - finansowej, czasowej i ideologicznej. W tej ostatniej chodzi mi głównie o to, że wszystkie kursy są robione na podstawie tych samych książek, które dla mnie są przestarzałe. 
Przykro mi bardzo, ale mnie nie interesuje szycie "babcinych ciuchów". Te fasony naprawdę są niemodne. Co z tego, że będę umiała uszyć jakąś spódnicę, jeżeli jej krój mnie postarza, a dowiem się o tym dopiero po kilkunastu godzinach zmagań. Dlatego walczę z materią póki co samodzielnie. 
A tak wyglądają moje twory.




Wyjątkowo się postarałam, bo obie rzeczy wykończone są tak jak powinny. Bluzka ma w ramionach dwa ekspresy, lakierowane na złoto (zdobycz na promocji w hurtowni). Materiału miałam bardzo mało, dlatego odszycie dosztukowywałam z podszewki od starej spódnicy.
Na ramionach są zakładki, które nieco powiększają mi ramiona. Dlatego nie pieję nad tym. Miało być modnie i fajnie, a wyszło jak zwykle.
Spódnica jest w formie bombki, którą tworzyłam sama włącznie z kieszeniami. Z tyłu wszyłam zamek kryty, natomiast na pasek musiałam znowu użyć jakiś ścinków, bo z materiałami z odzysku jest tak, że to my się musimy dostosowywać do nich, a nie odwrotnie. Podobnie z workami na kieszenie. Musiałam skroić jakąś szmatkę bawełnianą, bo już skończyły mi się czarne materiały.
Z wykonania jestem zadowolona (pomijając dosztukowywanie), z ceny jeszcze bardziej (nie zapłaciłam za wszystko więcej niż 5zł). 
Czy dobrze się w tym czuję? To zależy od okazji. Nie jestem przyzwyczajona do tak krótkich spódnic, 




Mogę jednak z dumą wczepić metkę MOTS (moje pierwszy litery imion i nazwiska, przypadkiem oznaczające "słowa" w języku francuskim). 
Później dorzucę zdjęcia ze szczegółami.