F Refashion - 2nd life : Trochę na ludowo - piętnasta wersja przeróbki

niedziela, 23 kwietnia 2017

Trochę na ludowo - piętnasta wersja przeróbki

Jestem za wydłużeniem doby... Gdybym miała możliwość na spełnienie jednego marzenia to chyba byłoby właśnie to, chociaż nie, wolałabym chyba jednak żeby moje dzieci nigdy nie chorowały. Ale przyznacie, że koniec z ciągłym dokonywaniem wyboru między jedną czynnością a drugą jest dosyć kuszący.
O ile czas na szycie mam, bo jest wpisany w moje życie jak jedzenie czy mycie się, to na pracę nad blogiem już mniej, a na pewno jeszcze przez pewien czas. Aż w pracy się nieco uspokoi, bo teraz jest gorrrrący okres.
W międzyczasie powstała tunika.



Trochę na ludowo, bo materiał z którego zrobiłam dół ma taki właśnie print.
Materiał czarny na górę jest z odzysku, z resztek z kosza ze sklepu materiałowego. Jak można dostrzec na pierwszym zdjęciu jest to dosłownie końcówka beli. Są na niej napisy z parametrami i niestety w pewnym miejscu dziura, która utrudniła mi nieco pracę, bo musiałam ją jakoś "ominąć" odpowiednio układając elementu wykroju.
Dół tuniki zrobiony był z przerabianej już kilkakrotnie starej babcinej sukni. Nie mojej babci, ale na pewno jakiejś :) Dostałam ją kiedyś od znajomej podczas strychowych porządków.
Była już sukienką i spódnicą, ale nie czułam się w niej dobrze. Pasowała do niewielu rzeczy, rzadko ją przez to nosiłam i czułam się strasznie głupio.



Elementy skroiłam ze starej formy z Burdy i zszyłam, a ze spódnicy odzyskałam materiał odcinając gumkę i podszewkę.


Postanowiłam bardziej się przykładać do wykończenia, bo zauważyłam, że nie chce mi się potem chodzić w takich kiepsko uszytych ubraniach. Powyżej prezentuję wykończenie rękawa i dekoltu, któremu sprezentowałam zwykłe obłożenie.
Materiał "ludowy" doszyłam na dole, jednak w trakcie zmieniłam nieco koncepcję.
Początkowo chciałam zmarszczony dół, bo podobają mi się bluzki z takim krojem. Namęczyłam się z odpowiednim podwójnym marszczeniem, przyszyłam falbanę i przymierzyłam.... Wtedy nastąpiła wielka konsternacja...
Wyglądałam jak mała dziewczyneczka w mini sukieneczce, jak laleczka Equestria Girl.
Znowu pojawiła się problem gdzie ja w tym będę chodzić. No nigdzie. Dlatego trzeba to zmienić, bo nie będę szyła ubrań niepraktycznych. 
Zlikwidowałam marszczenie i doszyłam po prostu jakby przedłużenie czarnej części. I voi la!
Satysfakcja. Bluzka/tunika na tyle uniwersalna, że mogę wszędzie w niej wyjść.


I nawet wyglądam całkiem dorośle :)


Patrząc na drugie zdjęcie można by sądzić, że jestem w ciąży :) Nie, nie jestem. 
Jeszcze ;) XD


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz