F Refashion - 2nd life : Jak uszyć dziecku bluzę za 1,20 zł... metamorfoza 36 na 116

niedziela, 12 marca 2017

Jak uszyć dziecku bluzę za 1,20 zł... metamorfoza 36 na 116

Mam na to szybką odpowiedź - przerobić stary własny ciuch
Materiał nurek, użyty do uszycia dzisiejszej bluzy kosztowałby w sklepie przynajmniej dwadzieścia parę złotych. I to na promocji w Internecie. Do tego dochodzą guziki, aplikacje, materiały wykończeniowe.
Ja miałam wszystko za 1,20 zł nie licząc prądu, który poszedł na maszynę :) czyli jakieś 20 razy taniej.

No dobrze zacznijmy od początku. Powiem co robiłam krok po kroku.
Oto bluzka damska rozmiar 36 z nurka (jak poliestrowa gąbka):


Materiał jest bardzo wdzięczny bo rozciąga się, nie strzępi, wiele wybacza, jednak trzeba uważać żeby nie zaciągnąć wierzchniej warstwy.

Na lewej stronie bluzki odrysowałam rękawy aktualnie noszonego swetra mojego dziecka, Nieco na wyrost, ale szybko rośnie, więc będzie na dłużej.



Szpilkami spięłam warstwy, żeby się nie rozłaziły. To samo zrobiłam na drugim rękawie. Następnie wycięłam z około centymetrowym zapasem na szew.
Mam to szczęście, że posiadam overlocka, więc zszywanie takiego materiału jest przyjemnością. 
Zazwyczaj staram się zachować jak najwięcej ze starego ubrania (tak, z lenistwa :) ) więc podłożenie rękawów zostało oryginalne - jeden krok mniej ;)

Następnie odrysowałam przód i tył. Na szczęście dziewczynki nie mają kobiecych krągłości więc odpada problem zaszewek itp. Wszystkie części miałam już skrojone.
Klientka zażyczyła sobie zapięcie na guziczki, więc musiałam otworzyć przód i skroić oddzielne części.



Potem najprzyjemniejsza, a zarazem najkrótsza rzecz, czyli zszywanie. Najpierw zszyłam wzdłuż rękawy i szwy ramion oraz boków.
Następnie wszyłam rękawy (nie wiem czy są osoby które to lubią, ale pewnie jest ich mało...). W dziecięcych ubraniach wszystko jest takie malutkie, że bardzo trzeba uważać, żeby nic się nie wysunęło spod igły.



Na zdjęciu widać szew overlocka. Niestety nie mam czasu odnieść go do przeglądu i czasem zjada mi oczka, albo w ogóle wprowadza chaos.
Powyżej doszyte elementy  czyli rękawy plus korpus.

No i teraz coś czego nie lubię - wykończenia. Narobi się człowiek, czasu mu to zajmuję dużo, a potem okazuje się że źle się coś podszyło i dekolt odstaje...

No dobrze, zacznijmy od prostszej rzeczy - przedłużenie dołu. Bluza wychodziła za krótka, bo bluzka z której była szyta, miała fason do pępka. Na szczęście został mi pasek odciętego materiału z bluzki którą sobie przerabiałam. 
Dziecko nawet sobie zażyczyło - taką samą falbankę jak miała jej siostra w czarnej bluzce.



No dobra to teraz dekolt i listwa na guziki. 
Oczywiście materiału już miałam jak na lekarstwo, więc poszaleć nie mogłam. Na szczęście udało mi się ze skosu skroić plisy na lamówkę. Teraz żałuję, że nie wykończyłam tego inaczej, bo nurek jest dosyć sztywny i nie układa się to za dobrze. Może jak to zaprasuję i spłaszczę to będzie lepiej.
Na listwę guzikową wyciągnęłam resztkę materiału imitującego skórę welurową w kolorze przydymiony róż. Przyszyłam bez podwijania.



Najpierw przyszyłam listwę, a dopiero później wykończyłam dekolt, żeby nie widać było brzegu. 
Na prawym zdjęciu widać, że na płasko, wykończenie dekoltu pozostawia wiele do życzenia - z uwagi na zbyt grubą lamówkę. Zaznaczyłam również dziurki na guziki i naszyłam aplikację ze starej bluzki, która później była piżamką, a teraz jest bluzą :)

Następnie przyszedł moment na robienie dziurek. Oczywiście mam najstarszego Łucznika na świecie, dlatego dziurki robię 4-stopniowe. Koszmar.... ale jakoś przetrwałam. Dobrze że tylko cztery.
Potem przyszycie guzików (oczywiście na początku nic mi się nie zgadzało, a guziki ledwo przechodziły) i czekanie na rano na przymiarkę.



Tak więc ostatecznie przed i po:



I wreszcie na modelce i klientce w jednym:



Kurcze muszę pamiętać, żeby tak nie wykańczać nurka. Gdybym miała coverlocka....albo chociaż mózg - przecież mogłam przewidzieć, że tak będzie...
Ale cóż jestem samoukiem i popełniam wiele błędów.
Tak naprawdę na każdym ciuchu czegoś się uczę. Co nie znaczy, że wyciągam  wnioski na przyszłość :) Lenistwo górą :* 

Jednak wolę się uczyć i popełniać błędy na materiałach za 1zł niż za 100zł... I o to w tym wszystkim chodzi :)


8 komentarzy:

  1. Świetna bluza Ci wyszła:-)
    Kiedyś też tak przerabiałam ubrania, teraz to już brakuje mi cierpliwości:-)
    Ale rękawy najpierw przyszywam do pachy, a potem zszywam rękaw razem z bokiem bluzki, tak jest mi wygodniej:-)
    Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo.
      Właśnie wiem, że ludzie szyjący dzielą się w zależności od sposobu wszywania rękawa :)
      Nie próbowałam nigdy tego drugiego sposobu. Nie wychodzi wtedy jakoś płasko?
      Kiedyś zaryzykuję.
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Kiedyś też wszywałam jak Ty, ale teraz jestem wygodna i tak jest mi szybciej i łatwiej. Czy wychodzi płasko-nie wiem, ja tam żadnej różnicy nie widzę:-) Ale spróbuj i Sama oceń:-)

      Usuń
    3. Ponieważ nie szyję ze złota to mogę spróbować, najwyżej wyrzucę :)
      Dziękuję za zachętę ;)

      Usuń
  2. Ja też, jak uczyłam się szyć wolałam przerabiać rzeczy kupione w sh za góra kilka zł, niż z tkanin na metry, choćby nawet i tych nie najdroższych. Z czasem to się zmieniło, bo już więcej mam pewności siebie i nie boję się nawet materiałów za kilka stów:)Bardzo podoba mi się metamorfoza tej bluzki, z prostej, zwyczajnej na taką ciekawą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba uczyć się będę do końca życia :)
      Oczywiście również szyję z normalnych materiałów, ale zawsze mam dylemat, co miałoby to być.
      Chyba zaczynam od złej strony, bo ja zazwyczaj najpierw mam materiał, a potem kombinuję, a powinnam odwrotnie. Wymyślić co chcę uszyć i wtedy kupić materiał.
      Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bluzka czy córka? ;)
      Chyba to pierwsze, bo druga to diabeł wcielony :D

      Usuń